Związki otwarte to relacje, w których seks jest dozwolony z każdym. Brzmi to dość ekscentrycznie, ale także intrygująco. Decydują się na nie osoby młode, które wiedzą, że mają czas i ochotę jeszcze się wyszaleć i spróbować swoich sił z innymi, ale także długoletnie małżeństwa, do których sypialni wkradła się rutyna albo nuda. Związek otwarty nie dopuszcza zdrad, a jedynie szukanie spełnienia potrzeb poza związkiem.

Wierność, ale tylko emocjami

Wielu ludzi zrównuje związek otwarty z ciągłym zdradzaniem swojej drugiej połówki, ale w rzeczywistości wgląda to zupełnie inaczej. Obie osoby będące w związku godzą się na to, żeby spotykać się z innymi osobami i uprawiać z nimi seks bez zobowiązań. Wierność jest tu zachowana. W niektórych relacjach taki układ ma nawet za zadanie niedopuszczenie do prawdziwej zdrady na tle emocjonalnym. Dopóki z osobą trzecią nie łączy nas nic głębszego, nie ma żadnego problemu. W końcu każdego z nas podniecają albo pociągają osoby inne, niż nasz partner, nie ma w tym niczego nienaturalnego albo dziwnego.

Nie każdy odnajdzie się w takim układzie

Są osoby, które nie mają żadnego problemu tym, że ich partner sypia z innymi osobami, o ile codziennie do nich wraca. Wciąż należą jednak do mniejszości. Wolimy jednak trwać w stałych związkach, gdzie wierność jest rozumiana staroświecko. Nie tylko nie dopuszczamy do zdrady emocjonalnej, ale także nie chcemy, żeby nasz partner spotykał się z kimś na zbliżenia fizyczne. Niektóre osoby obrzydza wizja spędzenia nocy z kimś, kto wcześniej spotkał się z obcą osobą, inne uważają, że podważa to ich atrakcyjność i podkopuje pewność siebie. Wszystko jest zrozumiałe i nie powinniśmy godzić się na coś, co nam nie odpowiada.

Podwójne standardy nie wchodzą w grę

Związek otwarty dotyczy zawsze dwóch stron. Nie możemy wymagać, żeby nasz partner był bezwzględnie wierny i nawet nie patrzył na inne osoby na ulicy, ale jednocześnie oczekiwać, że nam pozwoli na związek otwarty. Podwójne standardy w tym wypadku nie mogą zaistnieć. Albo oboje możecie sypiać z innymi osobami bez ograniczeń, ale oboje tego nie robicie. Jeśli przeszkadza nam wizja naszego partnera w ramionach kogoś innego, to my również nie powinniśmy mieć prawa na skoki w bok. W przeciwnym razie będziemy ranić tę drugą osobę i siebie, utrzymując się w przekonaniu, że nam się należy.